A gdyby przyszedł w te wakacje?

W czym tkwi najważniejsza pułapka współczesności zastawiona na nas, ludzi z początku dwudziestego pierwszego wieku – nauczonych niewiary i braku pewności sądzenia?

Ta pułapka – kiedyś, prostodusznie nazywano ją: „sidłami szatańskimi” tkwi we wpojeniu w nas, od dzieciństwa, intuicji, że nie istnieje prawda jedyna, niewzruszona i niezmienna.

Ukradziono nam pewność sądzenia, wynikające z niej męstwo i honor. Pozbawiono nas instrumentu etyki, która płynie wprost od Boga Jedynego. Nic pewnego – zdaje się mówić nasza współczesność.

 Staliśmy niewolnikami całego słownika wyrazów ukradzionych, którym podstępnie odebrano znaczenia i zastąpiono je sprytnymi symulacjami. Metafizykę udają dziś hollywoodzkie filmy, o eschatologii mówią plastikowe horrory.

Poezję zastąpiły zdjęcia rozebranych celebrytów, a zagadki istnienia znakomicie wypełniają nam portale randkowe.

Dziś nie wypada komuś po prostu dać w gębę z powodu rażącego naruszenia naszego poczucia honoru i sprawiedliwości. Teraz trzeba włóczyć się po sądach, wzywać policje i ogólnie zachowywać się jak wystraszona kura, którą coś nagle spłoszyło. Kura nigdy nie poznała działania Siły Wyższej, my – poniekąd z własnego wyboru i konformistycznego milczenia – staliśmy się kurami dzisiejszego świata.

Teraz nadchodzi jeszcze gorsza epoka – ludzi, którzy pomimo zbiorowych halucynacji przetrwali ze swoim zdrowym rozsądkiem i pewnym oparciem w wartościach, teraz będzie się zwalczać w majestacie prawa. Jako dewiantów współczesnej miazgi

Zastanówmy się jaki los spotkałby dziś Naszego Pana – Jezusa Chrystusa?

Dopóki nauczałby jedynie o obowiązku miłości bliźniego i nieprzyjaciół, jeszcze nie spotykałyby go żadne represje. Ot najwyżej młodzieńcy, którzy pokazali się już pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, wydrwiwaliby go i sugerowali, że należy go zamknąć w szpitalu dla obłąkanych.

Kiedy jednak Jezus wyrzuciłby przekupniów ze Świątyni i objawiłby prawdziwy radykalizm Ewangelii – o to wtedy do akcji przystąpiłyby zgodne chóry państwowych służb, autorytetów i…biskupów także. Tego po prostu już by mu nie wybaczono.

W dzisiejszej Europie – po odbyciu kilku lat więzienia – zostałby zamknięty w przytułku dla niebezpiecznych i obłąkanych.

Nikt nawet nie miałby cierpliwości, aby do końca wysłuchać tego co On ma do powiedzenia.

A jak skończyłby w dzisiejszej Polsce?

Mamy ten przywilej, że na naszej ziemi mieszka jeszcze Bóg. Tak więc przez malownicze polskie pola ruszyłaby za nim pielgrzymka wielu ludzi, którzy właśnie na Niego czekali. Powstałoby wielkie poruszenie i wielkie antagonizmy. Przez wsie i przysiółki szliby spokojnie, w nabożnym skupieniu, w uniesieniu, że oto dzieje się coś najważniejszego w ich życiu.

Kiedy jednak weszliby do miast…do Warszawy, do Krakowa, do Częstochowy.

Najpierw przywitałoby ich wzruszenie ramion ludzi, którzy właśnie spieszyliby się do pracy, którzy akurat mieliby coś ważniejszego do zrobienia.

Potem pojawiłby się wokół nich tłum gapiów, samochody zatrzymałyby się i zaczęły nękać ciszę swoimi klaksonami, zjawiłby się konwój policji, aż wreszcie przyszedłby ważny urzędnik i zapytał Go, czy posiada pozwolenie na zorganizowanie masowej demonstracji.

- Tak posiadam – brzmiałaby odpowiedź.

- Od kogo, przez kogo wydane? – służbista nawet nie podniósłby spojrzenia znad swojego bardzo ważnego notesu.

- Mój Ojciec nakazał mi zgromadzić tu mój lud.

- Imię i nazwisko ojca!

- Pan Bóg Wszechmogący. Pan Wszelkiego Stworzenia Rzeczy Widzialnych i Niewidzialnych.

- Pesel ojca, bo nie mogę znaleźć w bazie!

- Pan i Poruszyciel Wszystkiego.

- A… więc rozumiem, że żadnego pozwolenia nie macie. Uprzedzam, że takie działanie jest wykroczeniem.

- Nie popełnia nic złego ten, kto głosi prawdę.

- Tak prywatnie to panu doradzę, aby pan dał sobie spokój. Zaraz policja pana zatrzyma.

- Niech przybędą, im też należy się słowo i prawda.

- Proszę pana takie rzeczy mówi się w kościołach, ulice są od zupełnie innych rzeczy.

- Tam gdzie jest Syn, tam też jest i Ojciec.

- Proszę pana ja też jestem wierzący, ale nie róbmy tu przedstawień. To niczemu nie służy.

- Ja mam słowa życia, kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki.

- To przykre, ze jest pan tak nieustępliwy.

Nie będę kontynuował tego dialogu boć każdy z nas może sobie wyobrazić jego przebieg i konsekwencje.

Dziś, kiedy słowom odbiera się ich prawdziwą moc, kiedy słowa są jedynie opakowaniem marketingowej pustki, nikt nie chce pojawienia się proroka. Cóż zatem spotkałoby Pana?

Nie wierzymy, bo pozbawiono nas przekonania, że jednak istnieje Prawda.

Dążąc do niej stajemy się odporni na omamy współczesności, stajemy się impregnowani na depresję przesytu i pustki, jaka nieuchronnie czeka każdego kto pędzi trajektoriami współczesności.

Czasem zastanawiam się ilu jeszcze – w naszej współczesnej Polsce – jest ludzi, którzy tak prostodusznie jak rybacy przyjęliby słowa Pana.

Czy my wszyscy nie jesteśmy już przekarmieni, przerasowani współczesnym relatywizmem dla ubogich, sylogizmami dla panien kuchennych?

Gdzie nam , w naszym myśleniu, do przepychu umysłowych podróży średniowiecznych zakonów?

Bóg Prawdziwy – w odróżnieniu od innych złudnych wierzeń – pozwolił nam Siebie poznawać, pozwolił nam wnikać w Swoją Naturę. Czy korzystamy z tego przywileju?

Ile minut dziennie poświęcamy na dociekanie istoty Prawdy Najwyższej i Jedynej?

Pewnie w ustach dziennikarza, reportera zanurzonego w brudzie codzienności, takie słowa brzmią egzotycznie. Jednak wakacje są czasem, kiedy nawet reporterzy mają chwilę na to, aby przystanąć i wpatrzyć się w nieodgadnione…szukając tam odpowiedzi na problemy, których dotąd nie udało się rozwikłać.

 

Komentarze

W imię świętego spokoju
W imię kariery
W imię przyjaźni
W imię prestiżu
W imię ...
Zatracenia poczucia przyzwoitości
Zabijamy w sobie dobro
Milczymy, gdy czynią zło

Jaki los spotkałby Chrystusa dziś ?
Wielokrotnie pytałam o to siebie ...
Spotkałby go taki sam los.
Taki sam

Mimo wieków
Mimo tysiącleci
Pozostaliśmy tacy sami

Myślę sobie, ze ludzie zaczną szukać ciszy
Prawdy
W książkach
Górach, dolinach, nad morzem
W poezji , muzyce

Niektórzy mają dość
Zgiełku, bylejakości, manipulacji

A Chrystus ...
On
Przechadza się między nami w innych ludziach
Podsyła nam dobre Anioły
Czasami prowadzi za rękę
Mimo wszystko
Przebacza nam
I cierpliwie czeka
Na rozdrożu

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
2 + 0 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.