publicystyka

Feudałowie dzisiejszego świata

Kilka dni temu zastanowiła mnie informacja o tym, że korporacja Black Rock stała się czwartym – co do wielkości – akcjonariuszem banku PKO S.A. Firma posiada już ponad 5 procent akcji „repolonizowanego” banku. Od wielu tygodni upowszechniam informacje na temat Black Rock, a także Fidelity, Vanguard i State Street. Józef Białek w znakomitej książce „Czas niewolników” udowadnia (i to na faktach oraz wynalezieniu wielu powiązań), że te cztery korporacje – dzięki posiadaniu długoterminowych akcji – mają wpływ na największe światowe firmy i korporacje. Zdaniem Białka udziały w tych podmiotach posiada kilka rodzin, które nawet nie goszczą w popularnych rankingach najbogatszych osób w świecie. Oczywiście znajdziecie tam rody Rotschildów. Rockefelerów i Wartburgów. Jaki z tego płynie wniosek? Otóż takie informacje prowadzą do prostej konstatacji, że większość światowych aktywów znajduje się w rękach bardzo nielicznej grupy ludzi. Mają oni nienaturalne zasoby finansowe i ogromny, acz zakulisowy, wpływ na wydarzenia w światowej polityce i gospodarce. Baron Rotschild posiada już udziały w dużej polskiej firmie medycznej – Lux Med., teraz nadeszła informacja o wzrastającej roli Black Rock w PKO S.A. Świat błyskawicznie się globalizuje i także nasza gospodarka stała się areną tego globalnego teatru. Czym to może skutkować dla Polaków? Niestety tym samym co dla innych mieszkańców naszej planety, którzy powoli stają się masą mieloną przez… finansowych feudałów.

Czas naszego pokolenia

Bądź dumny ze swoich blizn, one świadczą o tym, że walczyłeś i przetrwałeś…takie motto znalazłem kiedyś w jednej z angielskich książek. Ono oddaje stan ducha, który powinien towarzyszyć dziś polskim katolikom. Od początku tego roku uderza się w nas coraz mocniej, coraz mocniej też stara się zasiać w nas zwątpienie i niewiarę w to, że polski kościół pomoże nam uporać się ze wzmagającą się burzą. Emocje, strachy, przeświadczenie, że nie potrafimy uporać się z siłą „nowych czasów”, że nasz sposób  życia i myślenia staje się anachroniczny, że nieubłagany „rozwój” prędzej czy później nas pochłonie. Dajemy sobie wmówić, że kościół musi iść z „duchem czasów”, że coraz mocniej odstaje od tego co modne, zwycięskie i nieuchronne.

Możliwość wyspy

-   Ktoś, czarnobrody muzułmanin z Dagestanu, przywozi do Warszawy nielegalne (bo nierejestrowane) kozy. Idzie do urzędu miasta i zawiera tam kontrakt, dzięki któremu będzie zarabiał 16 tysięcy miesięcznie za wypasanie swoich kóz na wiślanej wyspie.- Proszę pana ja rozumiem, że ostatnio produkują słabe komedie, ale ten pomysł nie przejdzie, wyobraźnia pana poniosła.

Mój kot ma kota

Na ulicy parkuje samochód – na jego burcie czytam: „koci detektyw”. Zachodzę w głowę co to może oznaczać, ale skoro na burcie widniał także numer telefonu „detektywa”, to zadzwoniłem. W słuchawce usłyszałem miły, damski głos. Zapytałem wiec czym zajmuje się taki „koci detektyw”? przypuszczałem bowiem, że pewnie poszukuje zaginionych kotków, lub śledzi gdzie nocą kocury znikają, aby nad ranem znów pojawić się w domowych pieleszach. 

Kościół Łagiewnicki – nowa odsłona

Komunizm upadł z powodu niewydolności systemu zarządzania, jednak niepoślednią rolę w tym procesie odegrał kościół katolicki i kształtowane przez niego rodziny. Dzisiejsi totalitaryści (kryjący się – jak zwykle – za maskami dobroczyńców ludzkości i zwolenników najpiękniejszych idei) dobrze zrozumieli tą lekcję. Wiedzą, że atak na tradycję i wartości nie może się zatem powieść bez rozbicia kościoła i zanegowania wartości tradycyjnej rodziny. 

Strony