publicystyka

Szefuńcio

Zawsze jak tam wchodzę, to jestem zziębnięty, a wychodzę solidnie nakarmiony i rozgrzany. Jedyne takie miejsce w świecie. Choćbym wyjechał najdalej, to i tak – po pewnym czasie – zatęsknię za „knedlami ze śliwkami od Pani Stasi”. 

Strony