publicystyka

Kościół Łagiewnicki – nowa odsłona

Komunizm upadł z powodu niewydolności systemu zarządzania, jednak niepoślednią rolę w tym procesie odegrał kościół katolicki i kształtowane przez niego rodziny. Dzisiejsi totalitaryści (kryjący się – jak zwykle – za maskami dobroczyńców ludzkości i zwolenników najpiękniejszych idei) dobrze zrozumieli tą lekcję. Wiedzą, że atak na tradycję i wartości nie może się zatem powieść bez rozbicia kościoła i zanegowania wartości tradycyjnej rodziny. 

Kler 

Ksiądz w sutannie był stałym obrazem w krajobrazie mojego dzieciństwa. Jego widok na ulicy był tak naturalny jak wiosna, lato, jesień czy zima. Księża – w latach mojego dzieciństwa, latach komunizmu – cieszyli się szacunkiem, zaufaniem i autorytetem. Na niż zdawały się działania m.in. ojca pani Magdaleny Środy i innych komunistycznych, osobistych nieprzyjaciół Pana Boga. Księża mieli wtedy starą formację i z godnością nosili swoje mundury, żadnemu z nich nie przyszłoby do głowy, aby – wzorem niektórych progresistów dziś – ukrywać koloratkę. Cóż, pamiętam jeszcze czasy ambon i kazań, które wcale nie były miłe, łatwe i przyjemne dla uszu słuchających. Nikomu z hierarchów nie przyszłoby wtedy do głowy, że to właśnie kościół ma się dostosowywać do zmieniających się czasów, ma modyfikować swoje nauczanie tak, aby kogokolwiek nie urazić. Były to czasy gdy dewiant był po prostu dewiantem, a komuch na kilometr zalatywał smrodem. 

Sierpień

Zawsze to samo uczucie, powrót w przeszłość odciśniętą głęboko w narodowych genach. Na zdjęciach pozostali młodzi, dziecięcy, roześmiani – na kilka chwil przed ciosem szrapnela, przed gwałtem dokonanym łapami brunatnych ludzi w mundurach feldgrau, lub przez pozbieraną na Wschodzie ukraińską swołocz. Jeszcze dumni, zawadiaccy, ich kobiety jasne, rozpłomienione…zanim przerwą im kręgosłup marzeń. 

Wystrzał z chałupniczej „Aurory”- Czyli jak opozycja zaklina nieuchronną rzeczywistość

Czasem formacja umysłowa potrzebuje dopiero artystycznego dzieła, aby się najpełniej wyrazić. Jeżeli przyjąć koncepcję, ze artysta wyraża syntezę idei swojego otoczenia, to należy uznać, że długo oczekiwane i okadzane dzieło reżysera Patryka Vegi pt „Polityka” idealnie wypełniło swoje posłannictwo – wyraziło marzenia i świat, w którym żyje dzisiejsza opozycja – od „tęczowego” przychówku Roberta Biedronia, poprzez stetryczałe hufce Włodzimierza Czarzastego i przemalowaną mieszankę Kosiniaka i Kukiza, aż po spiżowe (jak dekoracje w filmie „Quo Vadis” Jerzego Kawalerowicza) hufce Grzegorza Schetyny.

Marsz Życia Polaków i Polonii W OŚWIĘCIMIU

To już na pewno się uda. 14 sierpnia wczesnym rankiem spotykamy się w tuż obok oświęcimskiego rynku u Salezjanów. Tam będzie recepcja i rejestracja wszystkich uczestników „Marszu”. Marsz ruszy do obozu koncentracyjnego Auschwitz i tam będziemy się modlić wspominając świętego Maksymiliana Kolbe. Właśnie tego dnia mija rocznica jego męczeńskiej śmierci

Czy Pan Bóg jest towarzystwem ubezpieczeniowym…

Leszno, zbliża się północ. Stoję z kilkoma osobami na rynku i zawzięcie dyskutujemy o „sprawach Boskich” i Bogu. Naraz z półmroku wyłania się podpity mężczyzna, chce aby mu dać kilka złotych na wódkę. Dostaje, aby się odczepił….odchodzi, ale przystaje. Coś go skłania do tego aby podejść powtórnie. Nie słyszał naszej dyskusji, ale zbliża się i z naciskiem mówi: Nienawidzę Pana Boga, nienawidzę Go i nie chcę mieć już z nim nic wspólnego!

Strony